rozdział szósty.
Link 15.02.2010 :: 14:24 Komentuj (3)
Illyasviel Zawieś się jeszcze raz a zabiję Cię ze szczególnym okrucieństwem... ooo taaaak będziesz cierpiał męki piekielne za życia! Tyyyyy kupo złomu!

Witam wszystkich po długiej przerwie! Panna Illyasviel ma ferie i zepsuty komputer, do tego strasznie się nudzę i zaczynam wariować, jak mój kot (nie nie udaję wiewiórki).
Mój komputer ma jakieś dziwne zapędy do bycia EMO-PC, ciągle się wiesza, tnie i tym podobne makabryczne czyny wyprowadzające mnie z mojej cennej równowagi psychicznej!
Jest noc z 13 na 14 lutego, siedzę sobie spokojnie, słucham muzyki i rozmawiam z moim rycerzem na czarnym koniu <3, relaksuje się, za oknem prószy śnieg, ulice białe... raj! Aż tu nagle ta kupa złomu (bez której żyć nie mogę xd) postanowiła się ZAWIESIĆ! No to reset... on nic... ładuje się 30 minut, czekam, czekam, czekam, moja cierpliwość się kończy! Reset nr 2 a on nic! Reset nr 3 i JEST! NARESZCIE DO CHOLERY! Więc wchodzę na GG i piszę do mego lubego jakaż to sytuacja zaistniała, a on mi na to "Pewnie Ci się kość RAM spaliła" (czy jakoś tak). WTF? Nie wiem, mój luby polecił mi wyłączenie komputera z prądu, odkręcenie obudowy i wyciągnięcie jednej z dwóch kości RAM. No to panna Illyasviel dawaj po śrubokręt (przypominam iż to była 1 w nocy), wzięłam 5 śrubokrętów, żaden nie pasował... Kolejna podróż po drugi zestaw śrubokrętów, dobra jest, odkręciłam... Ściągam obudowę a tam... syf jak na mojej szafie i wyobraźcie sobie moi drodzy, że ja musiałam tam wsadzić głowę i wśród gąszczu zakurzonych kabli odbyć podróż w poszukiwaniu kości RAM. No ale dobra są, trzeba je wyciągnąć... Ciągnę, szarpię i nic... a są jakieś uchwyty, nacisnę... jest wypadła... trzymam ją w rączce! No to teraz podłączamy komputer do prądu i sprawdzamy czy się "odwiesił"... Niestety jego EMO zapędy nie zostały do końca uleczone... czyli nie ta kość. I z powrotem nurkujemy wśród kablowej dżungli, hehe zajebongo... Wyciągam drugą kość i próbuję wsadzić poprzednią, ale uchwyty nie chcą jej złapać... i tak przez 17 minut i 38 sekund mój luby telefonicznie informował mnie, że należy wsadzić tą kość tak samo, jak ją wyciągnęłam i uchwyty muszą ją złapać! Dobra, wsadziłam Yeah! I działa! I przez całą niedzielę działał! Aż dzisiaj, dokładnie 30 minut temu gdy koleżanka tłumaczyła mi, jak się korzysta z pociągu padł! Zawiesił się! Ale teraz działa, co prawda długo się włącza i simsy nie działają, ale lepsze to niż nic.
Dziękuję Ci kochanie, że zechciałeś tłumaczyć wszystko takiej tępej idiotce jak ja <3

Niedziela, 14 luty.
Moja kochana Karola wzięła mnie na spacer! Robiłyśmy sobie zdjęcia, ona ciągle się śmiała, jak wariatka a ja razem z nią! No ale cóż, zdjęcia fajnie, pies mi prawie zamarzł bo go śnieg zasypywał, herbatka wypita i było świetnie!
Bardzo Ci dziękuję, i mam nadzieję, że następnym razem dołączy do nas Kasia ;]


Tak, jestem humanistą nie informatykiem xd

rozdział piąty.
Link 20.01.2010 :: 18:43 Komentuj (2)
Illyasviel Sielanka... Przychodzę do szkoły i widzę moją wspaniałą, śliczną, milutką, przeuroczą osóbkę o kocich oczętach! I gadamy całe przerwy, rozmawiamy na głupie tematy, śmiejemy się, obgadujemy ludzi, wspieramy się, odprowadzamy do domu (kto kogo odprowadza ten odprowadza xd), mówię jej, że jestem w ciąży dziesięć razy dziennie i taka sielankowa sceneria. Ale do szczęścia brakuje nam drugiej osóbki, chorej... takiej ślicznej i uroczej, która zawsze potrafiła pocieszyć i fajnie było patrzeć jak się maca ze swoim chłopakiem xd (aa! nie bij mnie! xdd)! Dlatego droga Kasiu zdrowiej i wracaj do nas bo bez Ciebie jest nudno T.T i nudno! i bardzo nudno! Wracaj tu! T.T


"Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas dwóch różnych ludzi. Jeden, który wszystko doskonale czyni i tego człowieka prezentujemy światu. Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy, i tego ukrywamy. W każdym człowieku istnieje coś takiego jak wewnętrzny dysonans i niespójność. Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów, których sam często nie rozumie.
Dlaczego tak jest? Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nie jest też aniołem, ani jakąś nadistotą, a jedynie małym pielgrzymem w długiej, dalekiej drodze swojego życia. Własne słabości czynią go wyrozumiałym i łagodnym w stosunku do innych. Ktoś, kto jest bezkrytyczny wobec samego siebie, będzie twardy i niezdolny wczuć się w innych. Nie będzie umiał nikogo pocieszyć, dodać odwagi i wybaczyć. Szczęście i przyjaźń tkwią tam, gdzie ludzie są wrażliwi, łagodni i delikatni w słowach, i wzajemnie kontaktach."

rozdział czwarty.
Link 08.01.2010 :: 22:01 Komentuj (1)
Illyasviel A mówiłam wam już, że mój kot zwariował? Chodzi z ogonem podniesionym do góry i zawiniętym jak ogon wiewiórki, wydaje odgłosy, jak wiewiórka, podobnie, jak wiewiórka składuje różnie rzeczy w swojej "norze", w tym przypadku są to woreczki.

Na początku Bóg stworzył puszysty kłębek, który z braku lepszego pomysłu nazwał Kotem. Przyjrzał się Swemu dziełu i pokręcił głową. To nie było dokładnie to, co zamyślił.... Bóg nie był pewien czy ma się śmiać czy płakać. Wiedział oczywiście, że to co właśnie stworzył, trudno zaliczyć do cudów. Ale nie miał już czasu na żadne zmiany ostateczny termin siedmiu dni był tuż tuż. No trudno, wzruszył ramionami. Nie wszystko zawsze musi się udać. Kot nie poświęcając ani chwili uwagi swemu pojawieniu się na ziemi, zwinął się w kłębek i znowu zasnął.

rozdział trzeci.
Link 30.10.2009 :: 20:01 Komentuj (8)
IllyasvielNie mam o czym pisać, taki nastrój, jesienna chandra, zmęczenie szkołą. Myślę, że ten tekst najlepiej odda mój aktualny nastrój.

Idąc cmentarną aleją, szukam Ciebie
mój przyjacielu...
Odszedłeś bo byłeś słaby,
Jak suchy liść.
Dziś możemy dotknąć się
Naszymi pustymi duszami.
Obnażyć swe oszustwa
I nasze wypalone sumienia

Już nikogo nie dręczą
Nasze mdłe spojrzenia
Dziś nareszcie jesteśmy sami
W ten listopadowy wieczór.

Idąc jesienną aleją
Szukam Ciebie mój przyjacielu
Chcę być tylko z Tobą
Przez kilka małych chwil
Pomóż mi przywołać dawne lata
Ożywić śpiących ludzi
Pomóż mi, pomóż mi pokonać smutek
Który pozostał gdy nagle odszedłeś...

TSA - 51

Illyasviel.

rozdział drugi.
Link 23.10.2009 :: 15:31 Komentuj (10)
Illyasviel Z kotem na kolanach, owinięta w ciepły kocyk i kubkiem herbaty na przemianę materii mogę przystąpić do pisania kolejnego rozdziału z mojego życia.

To był trochę pracowity tydzień. W sobotę musiałam iść na urodziny do cioci i poznać nowego członka rodziny, córkę mojego kuzyna. Śliczny maluch, polubiła mnie, próbowała nawet obślinić moją rękę. I tak wróciłam wcześniej, bo ciocia zawiodła moje oczekiwania i nie upiekła sernika. W niedziele spałam do 15 a potem próbowałam ruszyć mózgiem. Nie udało się.

Poniedziałek okazał się najbardziej luźnym dniem w tym tygodniu. Zero kartkówek, klasówek itp. Za to od wtorku zaczyna się rzeź, kartkówka z niemieckiego, praca domowa z historii, praca domowa z polskiego, kartkówka z historii, druga kartkówka z niemieckiego. A do tego jeszcze w poniedziałek zostałam wyprowadzona z równowagi bowiem zajęłam 3 miejsce w klasie w konkursie z języka angielskiego, po czym to głupie babsko stwierdziło, że nie wpisuje ocen 3 miejscom. Nic tylko się zabić. Moje zapędy autodestrukcyjne minęły, ale wczoraj znowu wróciły, nie dosyć, że miałam 2 matematyki w jeden dzień (co dla humanisty jest koszmarem) to jeszcze zrobiła kartkówkę z przykładami w jej stylu czyli z du*y wyjęte. Ale dostałam 2, sukces! Dostałam jeszcze dzisiaj 4 z polskiego z wypracowania i nasza kochana wychowawczyni zwana przez wszystkich "mamą" powiedziała, że piszę bardzo dorośle i dobrze, pewnie dlatego, że czytam dużo książek.

Nie żałuję, że nie pojechałam na tą wycieczkę. Było cholernie zimno, śniegu po kostki, idioci rzucali się w zaspy. Pewnie dostałabym jakiegoś zapalenia płuc albo innej grypy. Jedna Inteligentna-Inaczej-Mów-Mi-Blondi-Królowa-Jest-Tylko-Jedna pojechała w adidasach i teraz jest chora, przynajmniej klasa może odpocząć od rażącego po oczach różu i rażącej po mózgu głupocie. Trochę szkoda, że Kasia (z którą miałam być w pokoju na owej wycieczce) też się rozchorowała, mam nadzieję, że szybko wróci do szkoły.

Za jakieś dwa tygodnie mam zamiar wybrać się do mojego Księcia z bajki. Wrocław od Katowic daleko, ale czego się nie robi z miłości. Po za tym lubie Wrocław, ładnie tam i jest co robić, więc myślę, że będzie fajnie (jak zawsze zresztą). Pewnie znowu będziemy się sprzeczać o wszystko, o co się da sprzeczać, bić, gryźć, kopać. Nie macie pojęcia, jak mi tego brakuje. Jak skończę szkołę to będziemy już na zawsze razem.

A co do spraw blogowych... bardzo chciałam podziękować mojej kochanej Michi za szablon (i przy okazji za to, że zawsze jest przy mnie z Kasią i poprawiają mi humor) i błagać Sue o wybaczenie!
Zmieniłam jeszcze trochę w dziale "o mnie", mam nadzieję, że się spodoba. Zwłaszcza, że dodałam tam zdjęcie, na którym nie musicie oglądać mojej brzydkiej facjaty.

Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.

Illyasviel

rozdział pierwszy.
Link 16.10.2009 :: 13:48 Komentuj (39)
Illyasviel Powróciłam! Który to już raz i na jak długo? Nie wiem... były wakacje, jest szkoła.

Od tygodnia nie chodzę do szkoły. Znaczy byłam w poniedziałek na 3 pierwszych lekcjach, a potem zwolniłam się z powodu bólu brzucha. Straszny to był ból, trzęsłam się i płakałam. Ale egzystuję. We wtorek brzuch bolał dalej, więc nie poszłam do szkoły i wylegiwałam się w łóżku. Z tego co wiem i tak dużo z lekcji nie straciłam. W środę był Dzień Nauczyciela, czyli zbawienny dzień dla uczniów bo wolne. A czwartek? W czwartek była (i jest dalej) wycieczka klasowa, na którą nie pojechałam bo mój tata był w szpitalu i nie chciałam zostawiać mamy samej. Dzisiaj dalszy ciąg wycieczki...

Dochodzę do wprawy w obieraniu ziemniaków... Dlaczego? Bo jak już tak siedzę w domu a rodzice pracują (mamy remont) to jakaś tania siła robocza musi się tym zająć. I muszę się pochwalić, że moje ziemniaki nie są już kwadratowe, jak dawniej, ale lekko kanciaste. Jestem z siebie dumna! Do tego potrawy, które gotuję rodzicom bardzo im smakują. Lubie gotować, jutro uczę się z mamą robić naleśniki.
Nie żałuję, że nie pojechałam na tą wycieczkę klasową. Obiecałam co prawda koleżance z klasy (jedna z niewielu osób z klasy, z którą można fajnie pogadać i jest normalna), że pojadę i będziemy się całą noc obżerać, ale z drugiej strony jak mam patrzeć na kilka wytapetowanych osób z tej głupiej klasy to popadam w niekontrolowany napad szczęśliwości. Pouczę się trochę, nadrobię zaległości...

Wypadałoby zmienić szablon na blogu, ale nie wiem u kogo go zamówić. Będę mieć wyrzuty sumienia prosząc o niego Sue ponieważ ostatniego jej szablonu nie użyłam, za co bardzo ją przepraszam... Po prostu tak jakoś wyszło, olałam bloga... Przepraszam Sue! (mam nadzieję, że mi wybaczysz ten straszliwy czyn). Myślę o jakiś jesiennych barwach na szablonie, ale jak myśleć o jesieni kiedy za oknem śnieg? I zimno jak cholera! To się nazywa złota polska jesień ta?
Dobrze, że brat kupił mi kurtkę i mam grube skarpety do glanów... Co ja bym zrobiła bez moich wspaniałych braci?

Ludzie lubią komplikować sobie życie, jakby już samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane.

Illyasviel.


Credits
Szablon został wykonany dla Illy. Przez Lotte. Kopiowanie i kradzież karane będzie obcięciem łapek, czyniących < font color=” #CC0066”> zuo<.
Pozdrawiam